Wiecie, nie jestem specjalistką jeśli chodzi o artystyczne wyczyny kuchenne, ale za to lubię dzielić się praktycznymi radami z innymi. Pomyślałam sobie, że w okresie przedświątecznym dobrze byłoby podzielić się kilkoma wskazówkami, które ułatwią przygotowanie świątecznych pierniczków.

Osobiście nigdy nie przygotowywałam pierniczków tak po prostu, do zjedzenia, nigdy w naszym domu nie były popularne, ba, nie były nawet spotykane, więc moje pierwsze pierniczki upiekłam w celu ozdobienia nimi choinki i tak już robię co roku, od wielu lat.

Każdy ma swój ulubiony przepis na świąteczne, korzenne ciasteczka, ja w zeszłym roku bardzo polubiłam przepis na Pierniczki do ozdabiania od Bei, ale wcześniej co roku korzystałam z innego przepisu, ze starej Kuchni Polskiej – oba przepisy są dobre. Jednak jeśli chodzi o dekorowanie ciasteczek, nie przepis na nie jest najważniejszy, a sprawdzona receptura na lukier, popularnie zwany lukrem królewskim.

Nie zapomnijcie o foremkach do ciasteczek w fikuśnych kształtach!
Ja mam dość pokaźną kolekcję (na zdjęciu nie ma wszystkich foremek),
ale tak naprawdę wystarczyłoby mi kilka moich ulubionych –
choinka z prostymi bokami, cukrowa laseczka, muffinka i duże serca.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przepis nieco później, natomiast najpierw pokażę Wam, jak dobrze przygotować się do lukrowania – bo sam lukier to często zbyt mało (chyba, że ktoś jest super uzdolniony – ja niestety nie, dlatego pomagam sobie tym, co na rynku dostępne).

Aby lukrowanie sprawnie nam poszło, warto przygotować sobie wszystko w miarę wcześniej – w tym roku piekłam pierniczki już 15 listopada – pieczenie zajmuje czasami cały dzień, w zależności od wypiekanej ilości, a ciasteczka też muszą dobrze wyschnąć (swoje trzymałam rozłożone jedną warstwą w kartonowych tackach – tak, kot się do nich w końcu dorwał… ;)

DSC_2367

Przygotujcie więc sobie pierniczki, posegregujcie je kształtami. Drugim krokiem jest wcześniejsze pozbieranie wszystkich ozdób, jakie macie albo wcześniejsze zamówienie ich w Internecie (nie liczcie na sklepy stacjonarne – nuda i drożyzna), ja swoje ozdoby kupowałam na Allegro w sklepie DlaSmaku, który ma też swoją stronę internetową www.DlaSmaku.com.pl. Bo czym byłyby choinkowe pierniczki bez świecidełek? Kamyczki, kolorowy cukier, perełki, maczek, pałeczki cukrowe, a nawet cukrowe kształty, wszystko to możecie nałożyć na swoje ciasteczka. Ja mam ich tyle, że starczy mi spokojnie na kilka kolejnych lat (a kupowałam w zeszłym roku).

DSC_2381
DSC_2390

Przygotujcie sobie dużą, szklaną miskę do przygotowania lukru i trzepaczkę oraz kilka mniejszych, szklanych miseczek, do mieszania kolorów.

DSC_2393

Do przygotowania kolorowych lukrów (bardzo ożywiają zdobienia) będą Wam potrzebne barwniki. Jedni używają takich w płynie (ale są mało intensywne i rozcieńczają masę, więc nie polecam), inni żelowych – nigdy nie próbowałam, bo kiedy poznałam barwniki w proszku, stwierdziłam, że są dla mnie najlepsze – są wydajne i nie zmieniają konsystencji lukru. Nie bójcie się, od odrobiny barwnika spożywczego jeszcze nikomu nie wyrosła trzecia ręka :)

DSC_2371

Dekorowanie to dość żmudna praca, więc warto ją sobie ułatwiać, prawda? Jeśli chodzi o dozowanie lukru, to świetnie sprawdzają się plastikowe buteleczki do dekorowania (ja mam firmy Kuchenprofi – KLIKNIJ by przejść do sklepu), mają one odkręcane wieczka i można do nich domontować dowolne końcówki cukiernicze (tzw. tylki) – również kupowałam buteleczki w Internecie, używam ich też do wyciskania past na jajka, czy do nadziewania ptysiów – jedyną wadą buteleczek jest to, że ich wnętrze w kształcie harmonijki może sprawiać trudności przy czyszczeniu. Metalowe tylki można coraz częściej kupić w stacjonarnych sklepach, ale ja znów polecam tu Internet, właściwie jakby się człowiek uparł, to mógłby większość wymienionych przeze mnie rzeczy kupić u jednego sprzedawcy.

Przewagą tych buteleczek nad foliowymi woreczkami jest to, że możemy na nie naciskać i naciskać i jedynym otworem, przez jaki wyleci lukier będzie otworek od tylki – foliowe woreczki lubią pękać albo odchodzić od przejściówki, no i lukier lubi wyciekać, kiedy położymy woreczek poziomo na stole – to piszę z moich doświadczeń.

Do lukrowania polecam tylki Wilton nr 1, ewentualnie nr 2 (do wypełniania kształtów), mają one malutkie otworki, dzięki czemu linie będą cienkie, a zdobienia bardziej precyzyjne.

DSC_2372
DSC_2374

Kiedy już to wszystko mamy możemy zaczynać naszą zabawę. Warto zbierać sobie białka wcześniej, można je nawet mrozić – rozmrożone mają w sobie mniej wody i łatwiej się ubijają. A więc, kiedy mamy już szklaną miskę, trzepaczkę i resztę akcesoriów, czas zacząć lukrowanie.

Mój ulubiony przepis na lukier królewski jest dziecinnie prosty, wystarczą dwa, jak się uprzecie, trzy składniki. I, błagam, nie kombinujcie bardziej – zawsze robiłam lukier w ten sposób, w zeszłym roku naczytałam się, żeby dodać do niego kilka kropli soku z cytryny – lukier na pierniczkach nie chciał zaschnąć i nadawały się tylko do wyrzucenia, zresztą skoro mają być tylko ozdobą choinkową, to nie ma co robić lukru smakowego.

Mój prosty przepis na lukier królewski brzmi:

  • 3 białka od jaj wielkości M
  • 250-300g cukru pudru (polecam cukier puder pakowany w foliowe woreczki, ten w papierowych ma za dużo wilgoci, a grudki są niewskazane)
  • 2-3 łyżeczki mąki ziemniaczanej (co by lukier się ładnie skrzył)

Do miski wlewamy białka i zaczynamy ubijać aż powstanie biała piana, ale lejąca – nie ubijamy białek na sztywno, wystarczy więc dosłownie kilka chwil, by otrzymać taką masę. Do miski z białkową pianą przesiewamy lukier (przez sitko), partiami, po każdej partii dokładnie ucierając, na samym końcu przesiać mąkę ziemniaczaną i wymieszać aż powstanie gęsty, śnieżnobiały, ciężki lukier. Gotowe!

DSC_2397
DSC_2398
DSC_2399
DSC_2405

Jeśli macie wątpliwości, czy lukier będzie za rzadki, możecie dodać trochę więcej cukru pudru, ja dodałam na 3 białka 250 gram, ale odnoszę wrażenie, że dodatkowe 50g by mu nie zaszkodziło – ogólnie taki lukier nie może być ani za rzadki (bo będzie spływał), ani za gęsty (bo nie będzie się chciał wyciskać). Na ten lukier zawsze sklejałam swoje domki z piernika.

Kiedy mamy już gotowy lukier, czas przełożyć go do buteleczek (lub do woreczków, jeśli tak wybraliście), do największej buteleczki nałożyłam sobie lukier w kolorze białym, a resztę farbowałam w miseczkach. Jeśli zostawiamy lukier w misce należy go natychmiast przykryć folią, bo możecie być pewni, że momentalnie zaschnie i nie będzie się nadawał do dekorowania.

DSC_2408
DSC_2410
DSC_2412
DSC_2421

No cóż tu więcej mówić, czas się brać do roboty! A raczej do zabawy, bo tym właśnie jest dekorowanie pierniczków :) To, jakie kolory i ozdoby wybierzecie, zależy tylko od Was (może zrobicie pierniczki pod kolor bombek albo w ogóle tylko białe?), ja lubię różnokolorowe ciasteczka, aczkolwiek nigdy nie mieliśmy pstrokatej choinki (góra dwa kolory bombek, białe światełka).

Pamiętajmy, że lukier potrzebuje trochę czasu, by dobrze wyschnąć, więc polukrowane pierniczki rozkładajcie jedną warstwą obok siebie, najlepiej na arkuszu tektury, jeśli robimy kilka elementów (kolorów) na pierniczkach, należy najpierw użyć jednego koloru, a jak ten wyschnie, dopiero kolejnego, aby się nie zlewały – jeśli chcemy dekorować pierniczki posypkami, to oczywiście umieszczamy je na mokrym, świeżym lukrze. Pomysłów na zdobienia możecie szukać w grafice wyszukiwarki internetowej, jest ich niezliczenie wiele!

DSC_2428
DSC_2440

Ogólnie rzecz biorąc, moja największa i chyba najpraktyczniejsza rada jest taka, by nie zostawiać sobie dekorowania ani zakupów akcesoriów do dekorowania na ostatnią chwilę. Obiecuję Wam, że wykażecie się zdrowym rozsądkiem, jeśli zaczniecie myśleć o tym najpóźniej we wrześniu – pamiętajcie, że oprócz czasu, jaki paczka potrzebuje by do Was dojść przed Świętami, trzeba też zainwestować trochę środków pieniężnych, a w grudniu to też może okazać się sporym kłopotem, szczególnie mając dużą rodzinę – ja w zeszłym roku zaplanowałam sobie ozdabianie na ostatni weekend przed Świętami a w czwartek przed nim obudziłam się, że brakuje mi ozdób… i tak naprawdę uratował mnie cud, że zamówione w czwartek po południu ozdoby doszły do mnie w piątek przed 18, kiedy już straciłam ostatnie resztki nadziei, że będę mogła mieć pięknie udekorowane pierniczki. Także korzystajcie z moich doświadczeń – dziś to w sumie ostatni dzwonek, by coś domówić, dokupić, zaplanować (choć do Świąt zostało naprawdę niewiele czasu – jeszcze zdążycie).

Polecam robić własny lukier, bo wtedy możecie uzyskać każdy kolor, jaki chcecie – pamiętajcie, aby dokładnie umyć jajka i wyparzyć je wrzątkiem, by w razie chęci zjedzenia pierniczków, uniknąć ewentualnych bólów brzucha. Nie polecam kupnych pisaków w markecie (są takie na rynku), bo masa z nich po prostu nie zastyga, zresztą domowy lukier wyjdzie nam o wiele taniej.

Mnie dekorowanie idzie coraz lepiej, tak wyglądały pierniczki w zeszłym roku:
pierniczki dekoracyjne2

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
A tak wyglądają w tym:

pierniczki z logo

DSC_2450

DSC_2456

DSC_2464

Jeśli macie do mnie jakieś pytania odnośnie pierniczkowania, lukrowania czy też zakupów akcesoriów do dekoracji, piszcie na kontakt@domiwkuchni.pl, chętnie Wam odpowiem, a może niektóre z pytań nawet wstawię do tego posta, by pomogły innym Czytelnikom :)

MIŁEGO PIERNICZENIA!!!

LINK do zestawu butelek do dekorowania.
LINK do sklepu z foremkami, dekorkami i tylkami (końcówkami) Wilton oraz barwnikami spożywczymi (i wieloma innymi produktami!).